Dzisiaj jest sobota, 18 Lis 2017
V Pielgrzymka rowerowa do Gniezna - dzień IV - 14.08.2017r.
wtorek, 15 sierpnia 2017 02:07
Napisał: Administrator

Etap 4: Kościelna Wieś - Gniezno. 111 km.
Po śniadaniu i porannej kawie udajemy się do XIII wiecznego kościoła na spotkanie z ks. Proboszczem. Wspólne Godzinki i sprawdzenie, co nowego w świątyni odkryli w ciągu ostatniego roku archeolodzy, antrolpolodzy, szpece od rzeźb, kamieni, obrazów itp. Tu niejeden zrobił na tym doktorat! Po błogosławieństwie - odjazd przez lasy gołuchowskie, pod przewodnictwem p. Sołtys (też na rowerze) do jednego z największych głazów narzutowych w Polsce - kamienia św. Jadwigi. Pożegnanie z władzą z Kościelnej Wsi i dalej na płn.-wsch. - do Pleszewa.

 

Pleszew - wszystko pozamykane do 12.00 (Urząd Miejski, sklepy (80%), restauracje (100%), nawet WC a my jesteśmy tu do 11.00! 

 
Potem, tuż za Grabem (w odstępie 20 min.) - dwie kraksy, z udziałem trójki uczestników - na szczęście obyło się bez obrażeń (znów daliśmy radę) - szkoda jedynie naszej śląskiej fanki (złamany uchwyt), którą teraz przejeła Ewa.

 
Kretków - Sanktuarium, które otwiera specjalnie dla nas ks. Proboszcz. Tu odmawiamy Różaniec - tym razem w intencji solenizantów (mamy w grupie jednego "abrahamka" i trzy "abrahamki') oraz w intencji ich rodzin. Także w intencjach "zaległych" (przybyło ich w ciągu dnia - również z Cidrów).

Przeprawa przez Wartę - tym razem pozwolono nam na promie zrobić foto!

  

Gozdowo - przybywa ks. Proboszcz. Historia parafii - mniej więcej tak starej jak nasza (XIV w.), lecz o całkiem odmiennym charakterze. Pod przewodnictwem uśmiechniętego, chyba zawsze, gospodarza tego miejsca - Koronka do Miłosierdzia Bożego i zaproszenie znów. Kierowniczka wyprawy tymczasem negocjuje w Wójtostwie w Pyzdrach (nocowaliśmy tam podczas 1. i 2. Gnieźnieńskiej), ile skrzynek brzoskwiń zakupić (niektóre pojadą jutro do Radzionkowa). Brzoskwinie, świeżo zrywane, wielkości piłki do handbala, trudno o takie w sklepie!

Potem krótkie upamiętnienie groźnego zdarzenia z 1.Gnieźnieńskiej, na przejeździe kolejowyn (pendolino) w Gutowie Małym - nowi uczestnicy na razie nie rozumieją, nie ma czasu im tego tłumaczyć, o co chodzi...

 

Jarząbkowo - tradycyjne, ostatnie przed Gnieznem wzmocnienie posiłkiem i kawą w "Sklepie Polskim" (pamiętają tu już nas). Tu pierwsze widoczne zetknięcie się z kataklizmem, jaki dotknął tę okolicę w ub. piątek wieczorem. Nawet drobne szemrania uczestników naszej wyprawy milkną.

Posuwamy się szybko w kierunku pierwszej stolicy Polski - widok coraz gorszy - brak prądu, pola ze zbożami i kartoflami - zniszczone, gdzieniegdzie z oddali widać uszkodzenia budynków i coraz większe ilości gałęzi, konarów i całych, nieraz potężnych drzew (z korzeniami i ziemią) porozrzucanych pośród pól. Wjeżdżamy do Gniezna, starego centrum. Niektóry drogi zawalone jeszcze drzewami - objazdy. Strażacy pracują pełną parą - nie mają "długiego weekendu".

Msza św. z naszym udziałem u św. Wawrzyńca. Ciepłe przyjęcie i pytania księdza oraz zwykłych przechodniów o naszą wyprawę. Po Mszy św. ostatni kilometr do miejsca zakwaterowania - u Sióstr Służebniczek w Ośrodku Szkolno - Wychowaczym. Wita nas dyrektorka - siostra Magdalena. Najpierw, z placu Ośrodka, pokazuje wokoło zniszczenia. Na katedrze brakuje poszycia, na budynku seminarium brakuje części dachu, na ulicach w centrum tu i ówdzie leżą dachówki, kawałki cegieł itd. ....
Potem kolacja z wybornym gzikiem z papryką.
Po ogarnięciu się lądujemy na rynku na podsumowaniu dnia. Jutro przyjeżdża reszta pielgrzymich Cidrów.

 
114km, średnia prędkość wciąż spada - 19,4. Oznaki zmęczenia. Nastroje dobre. Półmetek pielgrzymki. Za nami 330 km.