Dzisiaj jest poniedziałek, 17 Gru 2018
VI Pielgrzymka rowerowa do Gniezna - dzień V - 08.08.2018r.
sobota, 11 sierpnia 2018 02:32
Napisał: Administrator

ETAP STERNBERK - KRZANOWICE

"Ranek. Burza z piorunami. Spacer do sióstr kapucynek na Mszę św. Potem śniadanie i odjazd. To najtrudniejszy etap 91,5 km + plus góry. Musimy wdrapać się na nie, aby potem opuścić Moravy i wjechać na Śląsk. Szczyt Šternberski zdobyty. Masakryczny (4km) podjazd. Wreszcie wjechaliśmy na Śląsko-Moravski Kraj. Zjazd, podjazd, zjazd, podjazd... Zero wypłaszczeń. Kryzys psycho-teamowy… Typowy w 5-6 dniu wyprawy. Liczę na szybkie wyjście z pogorszonej atmosfery w drużynie - na odprawie przed wyprawą mówiłem o tym wszystkim uczestnikom. Kryzys fizyczny był wczoraj i dziś są jego resztki. Uczestnicy twierdzą, że po tym etapie, 10-krotny wjazd na naszą ul. Zejera - to sama rozkosz.

Dvorce - grupa B traci trop. Grupa A (która jedzie jako druga) nawiedza stary, ponad 500-letni kościół. Proboszcz chwilę wcześniej musiał wyjechać, ale posyła panią kościelną, która otwiera kościół. Odmawiamy Różaniec. Potem pani opowiada ciekawą, nietypową dla tego regionu historię wsi. Wszystko we wsi zniszczyli ruscy żołnierze, ocalał tylko kościół. We wsi tej był i spał nasz król Jan III Sobieski w 1683r. Wjeżdżamy na górską kamienistą krętą drogę - w dole płynie Moravica, największa rzeka tego regionu. Po tym niebezpiecznym odcinku wjeżdżamy do Kružbergu, gdzie w ośrodku wypoczynkowym, Davidovy Mlyn, spożywamy obiad - znów obie grupy są razem. I dalej - 4,5 km podjazd. Na szczycie Melca - kolejna guma. Nasze opóźnienie wzrasta do 105 minut. Na szczęście później, ostry zjazd nad Moravicę. Mijamy Hradec n. Moravicą i doliną Opavy pędzimy do Strahovic - tam jest granica CR/RP. Krótki makijaż i wjeżdżamy do Krzanowic. Tu niespodzianka - ks. Proboszcz z grupą parafian witają nas głośno i serdecznie. Nad głowami, 5 minut później rozkręca się burza. Gospodarze zapraszają nas do swoich domów. Ogarniamy się i kolacja w La Collinie, którą tu mamy zarezerwowaną. Jutro dalej…”.