Dzisiaj jest sobota, 21 Paź 2017
Wieś Okopy na Wołyniu

Kliknij, by zobaczyć dokładniejszą mapęWieś Okopy - województwo wołyńskie, powiat Sarny, gmina Kisorycze

Trzy typowo polskie wioski: Budki Borowskie, Dołhań, Okopy wchodziły w skład gminy Kisorycze. W środku dużych wsi ukraińskich istniejących do dzisiaj - Kisorycze, Karpiłówka, Borowe, Derć.  W 1939 wioski liczyły razem około 500 osób. O wioskach napisano w książkach: Leon Żur -"Mój wołyński epos" Bronisław Janik "Było ich trzy" "Niezwykły świadek wiary na Wołyniu" - o księdzu Ludwiku Wrodarczyku z parafii w Okopach, Czesław Dęga "W lesie i na froncie", Warszawa 1981.
W 1921r. w Okopach było około 40 zagród i około 200 mieszkańców, prawie wyłącznie Polaków.

Opis wsi Okopy
Polska wieś sołecka i parafialna (od 1939r) Okopy, gm. Kisorycze, pow. Sarny, woj. wołyńskie należąca do miejscowej parafii rzymsko – katolickiej utworzonej tu w 1939 roku, przedtem do parafii w odległym o 20 km. Rokitnie, liczyła nieco ponad 50 gospodarstw. Zabudowa wsi była mocno rozproszona. Wszystkie domy były drewniane. We wsi znajdował się drewniany kościół rzymsko – katolicki (1934r), plebania (1940r), dwie szkoły powszechne u p. Anieli Romaniewicz i (od ok. 1937 roku) u Piotra Zalewskiego. Nauczycielką była Felicja Masojada, a od 1937 roku również Leonard Bieńkowski, zaś F. Masojada została kierowniczką szkoły. Budowę nowej, dużej, szkoły rozpoczęto w 1938 roku, nie zakończono jej z powodu wybuchu wojny. Cmentarz powstał w 1939 roku. Na skraju wsi znajdował się mały zakład produkcyjny (Grzegorza Kryżowa z pochodzenia Rosjanina) produkujący gięte na gorąco drewniane (dębowe, jesionowe lub grabowe) obręcze do kół, do wozów (także do armat), nazywany "obodiarnią" lub "parnią".

Przekazywana legenda mówi, że wieś powstała w czasach Bolesława Chrobrego, na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia na bazie niewielkiej osady powstałej obok "okopu" stanowiącego zapewne polską placówkę warowną na wschodnim krańcu Polski. Nie wiadomo, czy powstała ona przed, czy po wyprawie króla Bolesława Chrobrego na wschód w 1018 roku. Faktem jest, że w pierwszej kronice ruskiej Nestora jest zapis świadczący o tym, że w latach 980 – 1015 ruski Wielki Kniaź Włodzimierz I walczył na tych obszarach z lechickimi plemionami zachodnich Słowian, podbijając ich ziemie i osady. Na zaludnienie tych ogromnych, dzikich, leśnych obszarów miały ogromny wpływ działania kolejnych królów polskich, a przede wszystkim Kazimierza Wielkiego (1358r. - wielki rozwój Włodzimierza Wołyńskiego), Wielkiego Księcia Witolda i króla Władysława Jagiełły (1393r. – rozwój Łucka). Duży wpływ miały też na tych terenach działania Kościoła rzymsko – katolickiego, a także rozwiązania polityczne, np. Unia Lubelska (1569r.).

Wał ziemny tzw. okopWedług pisanego przekazu wieś początkowo nazywała się Okop – od nazwy sporego wału ziemnego o wysokości kilku metrów, usypanego na planie elipsy ok. 50x100 m., otoczonego dość szeroką i głęboką fosą (wyschniętą). Od strony zachodniej w wale była niewielka przerwa, zapewne wjazd. Legenda mówi o wielkiej bitwie stoczonej przez polskich rycerzy na pobliskim uroczysku "Jamcowa Niwa" upamiętnionej postawieniem poległym dużego krzyża kamiennego. Drugi, podobny krzyż, znajduje się ok. kilometra na wschód od tego uroczyska. Niestety, wskutek wielowiekowej erozji, napisy zostały zupełnie zatarte i nie dało się ustalić, czy była to bitwa z wojskami ruskimi, czy, jak niektórzy twierdzili szwedzkimi. W najbliższej okolicy znajdowały się także inne ślady odległej przeszłości, jak np. Uroczysko "Kamienne Mogiłki", czy Uroczysko "Kurhan".

Wsie polskie rozrastały się w czasach rozbiorów o zbiegów z konwojów pędzonych na Sybir – szczególnie po powstaniach w latach 1830 i 1863. Po odzyskaniu niepodległości, a następnie po ostatecznym określeniu wschodniej granicy Polski (Traktat Ryski z 18 marca 1921 roku) osiadali tu także ludzie z Polski Centralnej. W rodzinach, w zdecydowanej większości (Okopy i Budki Borowskie) porozumiewano się między sobą w języku stanowiącym mieszaninę polskiego, białoruskiego, ukraińskiego i rosyjskiego, potocznie nazywaną językiem "chachłackim".

Kliknij, by powiększyćKsiądz Wrodarczyk (w sierpniu 1939 roku) objął parafię bardzo zacofaną pod względem gospodarczym i społecznym - zeznaje Leon Żur, który był jego ministrantem. Ludność miejscowa oświetlała swoje domostwa łuczywem, chodzono w ubraniach przez siebie wyprodukowanych i w łapciach z łyka. W uprawie roli nieznano nawet "trójpolówki". Ziemniaki sadzono pod motykę, uprawiano szpadlem, wykopywano rękami lub motyką. Nie znano pojęcia obradlania. Obce ludności były nawozy sztuczne i jakiekolwiek zbiory plonów przy pomocy maszyn. Dopiero tuż przed wojną u zamożniejszych gospodarzy pojawił się żelazny pług i kierat do cięcia sieczki, zaś siłę pociągową stanowiły woły.

Wiele do życzenia pozostawiały w parafii sprawy związane z higieną i zdrowiem. Co roku w okolicy pojawiały się epidemie czerwonki. Ludziom dokuczał ból głowy, brzucha, świerzb, ospa, owrzodzenia ciała i wszawica. Ludzie umierali "na brzuch", "na głowę", "na płuca". Wiosną, kiedy do wielu domów zaglądał przednówek, dzieci zbierały szczaw, a w lasach i na bagnach wybierały ptasie jajka, z czego przygotowywano zupę z serwatki, dodając do tego jaglaną kaszę.

Jedynymi lekarzami byli znachorzy, różni zamawiacze, zaklinacze i "babki" odbierające porody. Do najbliższego lekarza w Rokitnie było 20 km, a na właściwe lekarstwa ludzi nie było stać. Taką parafię obejmował O. Wrodarczyk. Od początku zdawał on sobie sprawę z faktu, że oprócz posługi kapłańskiej i pociechy religijnej musi im nieść pomoc w chorobie i biedzie i prowadzić działalność oświatowo-wychowawczą.

Ksiądz Wrodarczyk zajmował się leczeniem ludności przy pomocy ziół. Parafia wspierała i udzielała pomocy ludziom biednym, chorym, kalekim i niedołężnym. Doprowadził do takiego stanu poczucia obowiązku higieny osobistej tutejszej ludności, że zaczęła znikać prawie coroczna permanentna epidemia czerwonki. Oprócz leczenia osobistego uczył ludność zielarstwa i zapobiegania chorobom. Nawet czasami w trakcie kazań przypominał parafinom o sprawach doczesnych, wzywając ich do spożywania wody przegotowanej. Sprowadzał nasiona z Wielkopolski i Pomorza, wprowadzał płodozmian, uprawiał zioła lecznicze, warzywa, zboże, ziemniaki.

Okres ponad czteroletniej pracy w Okopach to najpiękniejsza karta życia i posłannictwa O. Ludwika Wrodarczyka. Z cała gorliwością jako kapłan i misjonarz przystąpił do organizowania życia parafialnego. Swoją pobożność i dobroć pragnął zaszczepić w sercach biednych katolików i Polaków żyjących na Kresach Wschodnich. Działalność duszpasterska O. Ludwika była szczególna i nie ograniczała się tylko do ołtarza, konfesjonału czy ambony. Jego kapłaństwo z jednej strony było "nadzwyczajne", a z drugiej takie "zwyczajne". Dla ludzi Podola stał się on "wszystkim dla wszystkich", aby wszystkich pozyskać dla Chrystusa - jakby powiedział św. Paweł (por. 1 Kor. 9.22). Dla wszystkich był kapłanem, duszpasterzem i lekarzem.

O. Ludwik o każdej porze dnia i nocy spieszył do chorych z lekarstwem lub sakramentem ostatniego namaszczenia. Garnęli się do niego jednakowo Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, katolicy i niekatolicy, a nawet partyzanci. Ponadto O. Wrodarczyk zaczął osobiście odwiedzać chorych w ich domach będąc dla nich lekarzem ducha i ciała. Chorym przynosił różnego rodzaju napary, maści i napoje. Po najdalszej okolicy rozchodziła się fama o księdzu-lekarzu, stąd pod plebanią nie jeden raz można było zobaczyć stojące furmanki, na których leżeli chorzy i których często tam przywożono po ostatni ratunek. Nikomu nie odmawiał pomocy. Szedł do każdego, kto go potrzebował. Był lekarzem, nauczycielem, kapłanem, ratował chorych, wspomagał biednych.

Kiedy na wskutek nieurodzaju w 1942 r. zapanował powszechny głód ludzie jedli plewy, w żarnach mielono gryczane łuski, żołędzie, owies. Mieszano to z niewielką ilością mąki i wypiekano bliżej nie określony chleb. Spożywanie takiego chleba powodowało ostre zaparcia żołądkowe, a osłabione organizmy atakowała czerwonka i tyfus i inne choroby ludzi niedożywionych. Ludzie wówczas masowo umierali. Wtedy ksiądz zielarz był jedynym ratunkiem dla biednej ludności.

Piękne świadectwo o jego posłudze przekazali naoczni świadkowie, jego parafianie z Okopów. "W połowie listopada zachorowałem na czerwonkę i kilka tygodni przeleżałem w łóżku. Byłem bardzo ciężko chory i nie wiadomo, jak by to się skończyło gdyby, nie pomoc księdza Ludwika Wrodarczyka, który mnie leczył i dostarczał potrzebnych medykamentów. Jego poświęcenie nie miało granic. Podawał mi sam lekarstwa, robił zastrzyki, pouczał rodziców jak mają ze mną postępować. O każdej porze dnia i nocy był gotów służyć pomocą" (Bronisław Janik "Było ich trzy" s. 90-91)

 

Projekt WYKAZU GOSPODARSTW oraz innych obiektów, stan z około 1939 r.
1. KOŚCIÓŁ parafialny, rzymsko-katolicki pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, drewniany, zbudowany w 1934 roku siłami parafian przy wsparciu Nadleśnictwa LP w Karpiłówce i 2 Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza "Berezne". Do 1938 r. była to kaplica w parafii Rokitno. Parafia w Okopach została erygowana w 1939 r. Ograbiony i zdewastowany przez Ukraińców 6/7. 12.1943r. Strawiony przez pożar spowodowany w 1945r. przez zamieszkałych w nim ukraińskich przesiedleńców z Polski.
2. PLEBANIA. Ks. Ludwik Wrodarczyk - syn Karola i Justyny, OMI, parafię w Okopach objął 27.08.1939r., uprowadzony 6/7.12.1943r. sprzed ołtarza przez Ukraińców i po kilku dniach zamordowany w Karpiłówce, po nadzwyczaj okrutnych torturach.
Brat zakonny Karol Dziemba. Obaj ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów. Organista Benedykt Lusthaus (muzyk), żyd wyznania rzymsko- katolickiego ukrywający się przed Niemcami. Od 22 czerwca 1943 roku partyzant oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa, Zgrupowania kpt. I. I. Szytowa, potem oddziału im. Dzierżyńskiego tegoż zgrupowania, później przeszedł do Zgrupowania "Jeszcze Polska nie Zginęła" Roberta Satanowskiego, następnie żołnierz LWP. Po wojnie prof. dr hab. Benedykt Halicz osiadł w Łodzi i pracował w PWSM.
3. SZKOŁA w budowie. Kopanie fundamentów i studni rozpoczęto w połowie 1937r., zaś budowę w 1938 roku.
4. CMENTARZ założony we wrześniu 1939 roku. Pierwsi pochowani to: zastrzelony leśniczy Stanisław Zalewski oraz gajowy Jan Marcinko (zakłuty bagnetem, konał w mękach kilka godzin). Obaj zostali zamordowani przez wkraczających do Polski czerwonoarmistów wskutek nieprawdziwych oskarżeń miejscowych Ukraińców.
5. ZALEWSKI  Jan - kołodziej, zmarł w Okopach. W tym domu była szkoła powszechna. Córka Felicja mieszka we wsi Duninów koło Legnicy.
6. ZALEWSKI  Franciszek "Zahrebelny", żona Kamila - oboje nie żyją, pochowani w Minkowicach Oławskich. Syn Władysław mieszka w Oławie, syn Kazimierz b. partyzant R. Satanowskiego, żołnierz II Armii LWP na froncie Odra - Nysa, zdemobilizowany 18.12.1946r., (obecnie mieszka we Wrocławiu, jest sparaliżowany).
7. RUDNICKI  Hieronim (ostatni przedwojenny sołtys, kościelny), żona Ludwika  z d. Lech, dzieci: Zenon, Kazimierz (zmarł w 2007r., pochowany w Kozłowie), Paulina (mąż Józef Zalewski z Budek Borowskich) i Kamila (mąż Dominik Zalewski z Budek Borowskich)
8. KURIATA  Antoni (przedwojenny sołtys), żona Ludwika, syn Tadeusz, syn Kazimierz.
9. HOŁUBECKI  Marceli, żona Anastazja, syn Tadeusz, syn Lucjan. Wszyscy nie żyją. Brak innych danych.
10. KRYŻOW  Grzegorz (Rosjanin), aresztowany i zesłany w 1939 roku na Syberię, żona Maria, syn Włodzimierz, b. partyzant oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa, Zgrupowania kpt. I. I. Szytowa po wojnie osiadł w Dymidowce koło Dubna (na Wołyniu) - nie żyje. Córka Lidia. Rodzina uważała się za ukraińską.
11. SKLEP (była tu "kooperatywa" z okresu okupacji radzieckiej). Właściciel budynku Marceli Hołubecki (poz. 9), który był tam w pewnym okresie również sprzedawcą.
12. NOWAK  Józef, żona Aniela (przed wojną prowadzili własny sklepik), syn Eugeniusz - wszyscy nie żyją.
13. NIZINIEWICZ  Marcela, pochowana w Kołobrzegu. Brak innych danych.
14. KOZIŃSKI  Jan "Perdun", zamordowany przez Ukraińców 6/7 12.1943r., żona Ewa, przybrana córka Anastazja (patrz Spadło).
15. KOZIŃSKI  Kasper, zamordowany przez Ukraińców 15.06.1943r. w Kisoryczach, żona Hanna z domu Kowalczuk (Ukrainka) mieszka w Słownikowicach koło Zgorzelca, córka (IN.).
16. ZALEWSKI  Adam "Zahrebelny", żona Julia - oboje nie żyją, pochowani w Koszalinie. Syn Dominik, b. partyzant oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa, Zgrupowania kpt. I. I. Szytowa, następnie oficer LWP, inwalida wojskowy 1 grupy, osiadł początkowo we Wrocławiu, później w Koszalinie. Córka Jadwiga, syn Czesław, syn Mieczysław mieszkają w Koszalinie.
17. ZALEWSKI  Józef, żona Ewa (nie żyją, pochowani w Koszalinie), syn Zbigniew (mieszka w Człuchowie), córka Janina (mieszka w Koszalinie).
18. ARSER  (IN.), żona (IN.), po wojnie zamieszkali w Netrebie, oboje nie żyją - pochowani na cmentarzu w byłych Okopach. Dwaj synowie, obecnie Zalewscy mieszkają w Netrebie.
19. ZALEWSKI  Antoni - syn Andrzeja. Zginął 12.09.1944r. w Kawęczynie koło Warszawy, jako żołnierz Wojska Polskiego w czasie próby odsieczy powstańcom warszawskim.
20. OŁOWIAK  Józef, żona Michalina z domu Zalewska - córka Andrzeja (siostra Antoniego w poz. 19), dzieci Henryk 1934r., Jan 1939r.. Po wojnie zamieszkali w Nidzicy (byłe Prusy Wschodnie).
21. ZALEWSKA  Stanisława - wdowa po Piotrze, dzieci Cezary 1907r., Stanisława, Teofila i Marian. Cezary zmarł w 1967 roku w Wielołęce koło Wołczyna poczta Domaszowice, gdzie się osiedlili. Pochowany na cmentarzu we Włochach koło Wołczyna. Jego żona Marianna jest pochowana razem z nim.
22. KOZIŃSKI  Stefan, żona Franciszka z d. Piekarska 1900r. -córka Mateusza i Józefy, dzieci: Baltazar, Jadwiga, Wacław, Edward, Jan. Stefana nazywano też "Stjopa". Janek zaginął.
23. KOZIŃSKI  Wincenty s. Piotra i Kamili, żona Ludwika z d. Zalewska c. Józefa i Marianny, córka Maria,
24. KOZIŃSKI  Feliks, brak innych danych.
25. ZALEWSKI  Cezary,
26. ZALEWSKI  Hilary, wywieziony na Syberię, żona Kazimiera mieszka w olsztyńskim.
27. KOZIŃSKI  Michał, wnuk Aleksander 1907r. (kowal, bednarz) -syn Tomasza i Marceliny z d. Lech z Dołhania (zm. w Sztumie), żona Anastazja 1910r. z d. Jasińska -córka Bolesława (zm. w Sztumie), dzieci: Filomena 1931r., Emilia 1935r., Zygmunt 1940r..
28. ZALEWSKI  Adam,
29. KOZIŃSKI  Hieronim, żona (IN.), syn Bronisław,
30. ZALEWSKA  Agnieszka "Jagna", wdowa po Antonim, syn Jan lat 22, b. partyzant oddz. P. Szewczuka im. Czapajewa, Zgrupowania. kpt. I. I. Szytowa, później w 1. P.S. LWP, po zdemobilizowaniu osiadł we Wrocławiu, syn Franciszek lat 18, podobnie jak brat był partyzantem w oddz. P. Szewczuka, później walczył jako oficer LWP - wszyscy nie żyją. Syn Wincenty i syn Kasper gospodarują razem k. Wrocławia.
31. BOGUCKI  Franciszek, żona (IN.) córka Romana, córka Katarzyna - obie wyjechały na roboty do hitlerowskich Niemiec.
32. ZALEWSKI  Józef "Prymak" (zmarł koło Jeleniej Góry), żona (IN.), syn Dominik (zmarł także koło Jeleniej Góry), córka Weronika (wdowa, mieszka w Kwidzynie).
33. ROMANIEWICZ  Aniela, wdowa po Adamie, syn Władysław, syn Witold, córka Bronisława (Janik poz. 41), córka Maria (Żelazko poz. 34), córka Weronika (Żarczyńska poz. 36), córka Leontyna (Ciołkowska poz.51). Władysław - leśniczy LP, wyjechał z rodziną: żoną Bronisławą, córką Marią i synem Kazimierzem do innej miejscowości. Witold zginął w WP pod Sądową Wisznią podczas walk obronnych 1939r.
34. ŻELAZKO  Franciszek, uciekinier z ZSRR, aresztowany w 1939r. przez NKWD i zesłany do Magadańskiego Obwodu - nie wrócił, żona Maria z domu Romaniewicz, osiadła w olsztyńskim - nie żyje.
35. "OKOP" - eliptyczne usypisko ziemne ok. 50 x 100 m. wysokości kilku metrów (ok. 8 - 9) od którego wieś wzięła swoją nazwę (początkowo OKOP, a od początku XXw. OKOPY). Przypuszczalnie w dalekiej przeszłości była to placówka obronna na wschodniej rubieży Polski.
36. ŻARCZYŃSKI  Adolf - kowal, właściciel kuźni, żona Weronika z domu Romaniewicz, córka Weroniki Teresa Romaniewicz oraz wspólne: Felicja i syn Jan (Bronisław). Po wojnie osiedleni w Nidzicy. Po rozwodzie Adolf zamieszkał w Łodzi. Weronika, po drugim mężu Franciszku - Kozińska, odznaczona została orderem Yad Vashem za ukrywanie Żydów w czasie wojny. Zmarła w 2006r. w Nidzicy.
37. MAKSYMOWICZ  Hieronim,
38. KURIATA  Zygmunt,
39. SZEREMETA  Paweł,
40. GARBOWSKI  Adam, żona (IN.) syn Franciszek (walczył w szeregach LWP).
41. JANIK  Kasper podoficer 50 PP 27 DP WP w Kowlu, później oficer LWP, po wojnie zamieszkał w Olsztynie - nie żyje. Żona Bronisława z domu Romaniewicz, syn Bronisław b. partyzant oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa Zgrup. kpt. Szytowa, później płk LWP, autor książek o Wołyniu i dokonanych tam mordach ludności polskiej, córka Alfreda.
42. JASIŃSKI  Rafał, gajowy, żona (IN.), syn Kazimierz. Cała rodzina w 1940r. była zesłana na Syberię, powrócili i osiedli w Szczecinie.
43. KOZIŃSKI  Stanisław "Byczkokrut", żona (IN.), syn Jan (o wyjątkowych zdolnościach rzeźbiarskich w drewnie), syn Ignacy.
44. KOZIŃSKI  Wincenty, żona Michalina, syn Franciszek, były żołnierz LWP (zamieszkał w Nidzicy, nie żyje), syn Dominik, b. partyzant oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa Zgrup. kpt. Szytowa, syn Zdzisław (zam. Kosarzyn, gm. Gubin, woj. Lubuskie), córka Helena.
45. SPADŁO  Józef (sołtys podczas okupacji hitlerowskiej, zabity w 1943r. przez partyzantów radzieckich oddziału P. Szewczuka im. Czapajewa, Zgrupowania kpt. I. I. Szytowa), żona Anastazja z domu Kozińska, córka Leokadia, syn Władysław.
46. ZALEWSKA  Adela,
47. ZALEWSKI  Kasper, uczestnik kampanii wrześniowej 1939r., obrońca Helu, żona (IN.),
48. MASOJADA  vel Masajada Felicja - córka Michała i Marii Karoliny, kierownik szkoły, zamordowana przez Ukraińców 15.06.1943r. w Kisoryczach, syn Edmund, b. partyzant Zgrup. kpt. I. I. Szytowa, Płk. WP, mieszka w Warszawie. Razem zamieszkiwała też Elżbieta Jeż "Citka", wieloletnia pomoc domowa rodziny Masojadów, piastunka Felicji i Edmunda, wysłużyła emeryturę i pozostała dożywotnio w rodzinie, jako jej członek.
49. BIEŃKOWSKI  Leonard syn Romualda, ur. w 1912r., nauczyciel, ppor. rez., uczestnik kampanii wrześniowej 1939r., internowany i osadzony w obozie w Kozielsku (ZSRR), zginął w Katyniu w kwietniu 1940r.
50. KOZIŃSKI  Paweł 1906-1966 - s. Michała i Ewy, żona Paulina 1905-1988 z d. Zalewska - c. Ludwika i Marianny. W 1945r. wyjechali do Kozłowa k/Nidzicy gdzie zmarli, pochowani w Sarnowie k/Kozłowa. Dwoje dzieci: Maria - mieszka w Kozłowie. Zdzisław - mieszka w Nidzicy.
51. CIOŁKOWSKI  Lucjan, plut. KOP, d-ca strażnicy "Krzemień", b. partyzant oddziału AK "cichociemnego" kpt. Władysława Kochańskiego "Wujka" - "Bomby", zmarł na tyfus w 1943r. w Rudni Lwie, żona Leontyna z domu Romaniewicz, 
52. DELEJCZUK  (IN.), głowa licznej, przyjaznej rodziny ukraińskiej, żona (IN.) syn Kirył, córka Aleksandra, córka Tatiana, zamieszkiwali w chutorze Dubrowa. Brak innych danych.
53. ZALEWSKA  Kazimiera (mieszkała z siostrą),
54. KOZIŃSKI  Franciszek, żona Felicja z domu Jasińska - córka Michała. Dzieci tu urodzone: Ryszard (zmarł jako dziecko na Wołyniu) i Kazimierz 1939r. Przyjaźnili się z rodzinami: Kuriata i Łabędzki. Po wielomiesięcznym ukrywaniu się w lasach, uciekli i zamieszkali w Olsztynie, a potem w Warszawie.
55. KOZIŃSKI  Adam 1903r. 

Wieś została spalona w nocy 6/7grudnia 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów z UPA, spod znaku OUN Stepana Bandery, wspomaganą przez żądną łupów okoliczną ludność ukraińską (przede wszystkim z Karpiłówki, Borowego i Derci oraz chutorów tych wsi). Grabieżą zajmowały się głównie kobiety, mężczyźni mordowaniem, a dzieci i wyrostki podpalaniem obejść. Napadnięto jednocześnie na trzy polskie wsie: Dołhań, Okopy i Budki Borowskie. Zginęło kilkadziesiąt osób. Dzięki ostrzeżeniom przyjaźnie nastawionych Ukraińców straty w ludziach były stosunkowo niewielkie. Większość mieszkańców chroniła się od kilku miesięcy w pobliskich, ogromnych lasach oraz na zalesionych bagnach i moczarach. Ludność wsi Okopy ukrywała się głównie na uroczyskach "Chlebniki", "Kubły" ("Chwalisów") i "Jamcowa Niwa". Pomordowani zostali pochowani na miejscowym cmentarzu w Okopach, który zachował się do dzisiaj.

Mieszkańcy sąsiednich wsi ukraińskich samorzutnie postawili ofiarom UPA pamiątkowy pomnik na cmentarzu i zapewne tylko dlatego do dziś zachował się ten parafialny cmentarz. Ocalały kościół spłonął w 1945 roku, a ruiny wsi zostały zrównane z ziemią znikając z map i planów. Większość ocalałych mieszkańców polskich wsi w maju 1945 roku opuściła Wołyń, wyjeżdżając z resztkami dobytku do Polski i rozpraszając się na Północnych i Zachodnich Ziemiach Odzyskanych.

Na zdecydowane podkreślenie zasługuje fakt, że przed II Wojną Światową (także przed I Wojną Światową i w okresie zaborów) miejscowa ludność polska, ukraińska, żydowska, a także niewielkie skupiska ludności rosyjskiej, czeskiej i niemieckiej, żyła zgodnie i bardzo spokojnie. Nie odnotowywano żadnych waśni na tle narodowościowym. Pewne, niewielkie napięcia miały miejsce na tle wyznaniowym. Odnosiły się one do mieszkańców sąsiedniej wsi Netreby, której ludzie, z pochodzenia Polacy, byli podawani po polskich powstaniach brutalnej rusyfikacji i naciskowi na przyjmowanie prawosławia. Polskie władze państwowe i kościelne usiłowały "nawracać" na rzymsko – katolicką wiarę i "przywracać" polskość, co powodowało zrozumiały (po kilku pokoleniach) opór.

Sięganie po nacisk administracyjny i ekonomiczny przyniosło znikome skutki, często odwrotne. Mimo to, wśród mieszkańców praktycznie ukraińskiej wsi Netreba nie było, poza jednostkowymi przypadkami, poparcia dla nacjonalizmu ukraińskiego, a i w takich przypadkach przeważały cechy ludzkie wyrażające się m.in. w ostrzeganiu polskich sąsiadów o zbliżającym się niebezpieczeństwie i zagrożeniu dla życia i mienia. Wyrazem tego były sąsiedzkie stosunki w ciężkich czasach nacjonalistycznego rozpasania i utrzymujące się nadal kontakty i przyjaźnie ponad granicami.

-----------źródło:  www.wolyn.ovh.org/opisy/okopy-09.html