Dzisiaj jest czwartek, 21 Wrz 2017
Wielki Post w moim życiu
niedziela, 13 marca 2011 16:27
Napisał: Administrator

Po co nam Wielki Post? Skoro Chrystus nas odkupił i wybawił od grzechu, to po co my musimy się umartwiać i pościć?
Żeby zrozumieć wartość czasu Wielkiego Postu, musimy sobie uzmysłowić wartość Świąt, do których nas ten okres przygotowuje. Bo tak jak Izraelici przez 40 lat błądzili po pustyni, by potem zyskać Ziemię Obiecaną, tak samo my czekaliśmy na nasze obiecane Zbawienie. Przed śmiercią Chrystusa błądziliśmy jak dzieci we mgle szukając Prawdy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że żyjemy w grzechu. Byliśmy jak te faryzeusze zadufani i pewni swoich racji. Jezus pokazał nam Drogę, którą mamy kroczyć, drogę Miłości.

Swą wielką miłość ukazał nam poprzez swoją śmierć za nas, dlatego nie ma dla nas większego wydarzenia niż narodziny człowieka na nowo poprzez Jego Śmierć i Zmartwychwstanie. Tak więc Święta Wielkanocne, mają dla nas niezwykły wymiar i aby się do tych Świąt przygotować potrzebujemy szczególnego czasu. Czas ten jest nam dany po to, aby w natłoku codziennych obowiązków znaleźć czas dla Boga. W tym szczególnym czasie odbywają się w naszych kościołach nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali. Sami wymyślamy sobie różne postanowienia i wyrzeczenia, aby bardziej odczuć charakter postu. W tym wszystkim musimy pamiętać o wołaniu proroka Joela: „Tak mówi Pan: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli.” Jest to fragment czytania z liturgii Środy Popielcowej. W tym samym dniu w ewangelii Jezus przemawia do nas: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.” „Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” „Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.”

Powyższe Słowa Liturgii ukazują nam wartość jaką ma post i przestrzegają nas przed fałszywym jego odbiorem. Wielki Post ma odbywać się przede wszystkim w naszych sercach, ma być naszym nawróceniem i naszym pojednaniem z Bogiem, ale też z ludźmi.

Na jednym z blogów Onetu można było przeczytać jak to Jego autorka żali się na kolegów z pracy, którzy krzywo się na nią patrzeli jak w Środę Popielcową jadła kanapkę z wędliną. Pisze, że nie jest katoliczką i że się z tym nie kryje i nie rozumie dlaczego inni na siłę narzucają jej to, że musi pościć. No właśnie dlaczego? Dlaczego staramy się narzucać innym na siłą coś co ich nie interesuje? Może lepiej, by było zamiast wypominania takich rzeczy dać świadectwo nawrócenia w swoim życiu. Ukazać wartość chrześcijaństwa poprzez miłość do bliźnich i zrozumienie. To właśnie o tym Jezus mówi nam w przytoczonej powyżej Ewangelii. To Bogu przede wszystkim mamy pokazać nasze umartwienia, a ludziom jak te umartwienia zmieniają nas na lepsze.

W Internecie można znaleźć taką historię:
W jednym z indiańskich plemion istniał zwyczaj, wedle którego młodych chłopców uznawano za ludzi dorosłych wówczas, gdy spędzili pewien czas w całkowitej samotności. Przez ten okres musieli udowodnić sobie samym i całej wspólnocie plemiennej, że mogą już być wojownikami. W czasie takiej próby jeden z młodych ludzi zawędrował do przepięknej doliny, w której zieleniły się drzewa i kwitły wspaniałe kwiaty. Spoglądając na otaczające dolinę góry, zauważył szczyt pokryty olśniewająco białym śniegiem. Poddam się próbie, zmierzając się z tą górą, pomyślał. Włożył koszulę ze skóry bizona, na ramiona zarzucił koc i rozpoczął wspinaczkę. Dotarłszy po wielu trudach na szczyt, ujrzał bezkresne obszary ścielące się pod jego stopami. Wzrok chłopca wędrował swobodnie po tych krajobrazach, a serce przepełniała duma. Nagle usłyszał szmer, spojrzał w tym kierunku i zobaczył węża. Zanim zdołał uczynić jakikolwiek ruch, wąż przemówił:
- Umieram. Tutaj jest mi za zimno i nie mam nic do jedzenia. Schowaj mnie pod swoją koszulą i znieś w dolinę.
- Nie – odparł młodzieniec. – Znam takich jak ty. Jesteś grzechotnikiem. Jeśli Cię podniosę, ukąsisz mnie śmiertelnie.
- Na pewno nie. W stosunku do Ciebie nie będę taki. Jeśli mnie uratujesz, nie wyrządzę Ci żadnej krzywdy. Młody człowiek nadal odmawiał, lecz wąż miał wielką siłę przekonywania. Wreszcie młodzieniec, wyjął go i ostrożnie ułożył na ziemi. Nagle wąż zwinął się, wysunął do przodu i ukąsił chłopca w nogę.
- Przecież mi obiecałeś - zawołał młody człowiek.
- Wiedziałeś, co ryzykujesz, biorąc mnie ze sobą – odparł wąż odpełzając w dal.

Czego nas ta historia uczy? Uczy nas przede wszystkim, żeby nie dać się sprowokować złu. Wąż jest obrazem szatana, który nas kusi w różnoraki sposób. Chłopiec wiedział jak groźny jest wąż, a mimo to postąpił wbrew rozsądkowi. My też tyle razy zdajemy sobie sprawę co jest złem, a mimo to postępujemy wbrew własnemu sumieniu. Zagłuszamy nasze sumienie. Właśnie po to jest ten Wielki Post, aby w umartwieniu – poprzez wyrzeczenie się jakiś cielesnych uciech – na nowo „dać głos” naszemu sumieniu. Bo jak mówi Pismo: „W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.” Obyśmy tylko tych dni niezmarnowani jak mieszkańcy Niniwy, którzy początkowo wykorzystali 40 dni jakie dał im Bóg i uratowali istnienie swojego miasta, ale potem znowu wrócili do swych pogańskich praktyk i miasto ich zostało zrównane z ziemią. Oby tak niestało się z naszym życiem.