Dzisiaj jest czwartek, 21 Wrz 2017
U Omy jest najlepiej - relacja z 241 pielgrzymki na Górę św. Anny
niedziela, 23 września 2012 15:33
Napisał: Ireneusz Musialik

kliknij, by zobaczyć duże zdjęcieZastanawiam się, co takiego jest w człowieku, że lubi wracać w niektóre miejsca - w miejsca, gdzie wielokrotnie już był. Przecież poznał owo miejsce, zwłaszcza jeżeli był tam już kilka lub kilkanaście razy. Pielgrzymka to właśnie takie „wracanie”, wielokrotne wracanie w to samo miejsce. I poza płaszczyzną religijną, duchową, każdej pielgrzymki, są również te powody - można by rzec - „czysto ludzkie”, przyziemne niejako. Człowiek chce znowu „tam być”, żeby się sprawdzić, przekonać się, że nie zmieniło się jego podejście do pielgrzymowania od poprzedniego razu, od czasu gdy był „tam” poprzednio. I - „będąc znowu” - zlicza, który to już raz, był na „tej” właśnie pielgrzymce. Niektórzy nazywają to tradycją, inni nadają takiemu pielgrzymowaniu rangę pewnego prestiżu. Nazwałbym to jednak innym słowem - wiernością. Powiedział ktoś, kiedyś, że wierność to siostra miłości...

kliknij, by zobaczyć duże zdjęcieZliczając owe „razy” sięgnąć trzeba do roku 1772. Od tego bowiem roku, w Archivum Calvaricum, w Sanktuarium franciszkańskim na Górze św. Anny, notowane są pielgrzymki z parafii św. Wojciecha w Radzionkowie. Mimo wojen, zmian granic, zmian systemów politycznych, nowych podziałów terytoriów diecezji czy parafii - Radzionków pozostał (i pozostaje  nadal) wierny. W tym roku po raz 241. byliśmy bowiem u naszej Omy. Dodam tylko, że spotkaliśmy tam, na dróżkach kalwaryjskich u św. Anny, pielgrzymkę o jeszcze starszej tradycji. Byliśmy tam przez cztery dni: od czwartku 13 września br., do niedzieli. Może ktoś zapytać: cóż można tak długo robić na Górze św. Anny? Odsyłam do stron internetowych tego Sanktuarium - są tam streszczenia obchodów, programy uroczystości odpustowych. Ci nasi parafianie, którzy byli na Wielkim Odpuście Kalwaryjskim Święta Podwyższenia Krzyża Świętego (w skrócie nazywanym „Obchodami”), zwłaszcza ci, którzy  byli tam od czwartku - uzyskali nie tylko odpowiedź na powyższe pytanie, ale zastanawiali się nawet - dlaczego program obchodów jest tak napięty, że - niemalże na każdym kroku „goni czas”, że mało jest czasu na sen itd.
kliknij, by zobaczyć duże zdjęcieBył z nami nasz nowy ksiądz - ks. Krzysztof. Zaledwie przez jeden dzień. Ale po powrocie powiedział, że bardzo chciałby być na „Obchodach” znowu - w następnym roku. Każdy z tych czterech dni jest inny. Ma inny charakter, inny program. I mimo, że główne punkty programu, co roku podobnie się nazywają - to, gdy jest się tam kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy (jeden z naszych parafian był 55. raz) - z łatwością można dostrzec wyraźne różnice i rozpoznawać pielgrzymowanie na przestrzeni wielu lat. Dzieje się tak dlatego, że każdego roku na Wielkim Odpuście Kalwaryjskim, tym właśnie wrześniowym - jest jeden temat, jedna myśl, jedno hasło - co roku inne - które pozwala rozróżniać poszczególne lata. Tegorocznym tematem była „Rodzina w Kościele, który jest naszym domem” - temat spójny z tematem przewodnim kończącego się niedługo roku liturgicznego. Wiele było rozważań, nabożeństw, kazań - można powiedzieć, że z każdej strony „wchodziło się” w temat przewodni. Było to swoiste „wypływanie na głębię rodziny katolickiej”, dodam - współczesnej, śląskiej rodziny katolickiej. Również w pięknym śpiewie. Niezapomniany bowiem zostanie „śpiewany dialog”, kiedy to w piątkowy wieczór, prowadzony przez brata Krzysztofa OFM - muzyka i dyrygenta - Chór Bazyliki Góry św. Anny wykonywał znane dzieła muzyki kościelnej (i nie tylko kościelnej). Niełatwo jest dyrygować chórem, który złożony jest z trzech chórów parafialnych, ćwiczących oddzielnie, w parafiach oddalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów,  a w dodatku śpiewać „na głosy” z jeszcze większym, kilkusetosobowym, chórem złożonym z obecnych, w wypełnionej po brzegi bazylice annogórskiej, pielgrzymów - wśród nich naszych parafian. To trzeba przeżyć - nie da się tego opisać, a nawet nagranie audio-wizualne nie będzie pełne. To tylko jeden przykład czegoś, co można przeżyć tylko u Omy - św. Anny. Wymienię tylko niektóre - ze względu na ograniczoność tekstu - z tematów rozważań tegorocznych: „Dom rodzinny przygotowuje do małżeństwa”, „Dom rodzinny uczy wierności i miłości do Kościoła”, „Modlitwa różańcowa w rodzinie”, „Małżeństwo w Duchu Kościoła patrzy na Jego Matkę”, „Maryja - matką pocieszenia w rodzinie”, „Świętowanie niedzieli i świąt w rodzinnym domu”. Było tych tematów dużo więcej. I dopiero podczas sumy odpustowej, w niedzielę - pielgrzym mógł niejako domknąć ostatnim tematem całość obchodów. Będąc na „Obchodach” jeden, dwa albo trzy dni - to tak, jakby przeczytać ciekawą książkę bez wszystkich rozdziałów, albo obejrzeć film w części - tylko pomiędzy reklamami. Będzie się wiedziało, o co chodzi, ale zabraknie dopełnienia całości. Jesteśmy tu, w radzionkowskiej parafii - w odróżnieniu od naszych sąsiadów - tymi, którzy mimo upływu już wieków(!) - umożliwiają przeżywanie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego Święta Podwyższenia Krzyża Świętego u naszej Omy, św. Anny - w sposób pełny:  od uroczystego przywitania naszej pielgrzymki na furcie Sanktuarium, aż do rozesłania pielgrzymów, dokonywanego przez Gwardiana Klasztoru - Ojca Błażeja, na zakończenie obchodów.

Święta Anno proś za nas i nie opuszczaj nas!

Ireneusz Musialik - przewodnik.