Dzisiaj jest niedziela, 19 Lis 2017
Gniezno - dzień VII - 24.08.2014r.
niedziela, 24 sierpnia 2014 11:08
Napisał: Administrator

Poranek w Wójtostwie w Pyzdrach. Trwa pobudka i przygotowania do śniadania. Gospodyni przyniosła bochen chleba o średnicy 52,5 cm (wysokość 14,5cm). Potem udajemy się na Mszę św. do kościoła farnego - przez sady wśród morza zieleni, który z daleka wyglądem przypomina fortecę. Po powrocie zmienimy świąteczne kreacje na sportowe mundurki i o 10.00 wyruszymy na 7 etap. Dziś w planie: Pyzdry - Kościelna Wieś: 63 km (dłuższy niż w drodze do Gniezna o 5 km, bo jedziemy inną trasą, ze względu na zamek w Gołuchowie). Pilot naszej pielgrzymki ocenia pogodę - na razie pochmurno, prawie bezwietrznie. Nie pada, choć ma się na deszcz. Planujemy ruszać o 10.00.

 
 
 

Gizalki . 49km. Przed chwilą przestało padać. Postój i posiłek. Dziękujemy za smsy i pozdrowienia. Dziewczyny dla rozgrzewki ćwiczą podskoki.

 

Tursko. 19km. Sanktuarium MB Łaskawej. Odmawiamy różaniec. Zwiedzamy Sanktuarium. Potem posiłek polowy i w dalszą drogę. Przejeżdżając przez miejscowości widzimy przygotowania do dożynek. Tu w Tursku również - przechodzą ludzie w ludowych strojach. Jesteśmy już w diecezji kaliskiej.

 
 

Gołuchów. 10km. Pogodnie. Teraz trwa zwiedzanie zamku - pałacu Czartoryskich i Muzeum Leśnictwa. Z pobliskiej kaplicy pałacowej, po parku rozlegają się dźwięki odprawianej Mszy św. Po zwiedzaniu - czekamy na panią Sołtysową z Kościelnej Wsi, która z innymi mieszkańcami przyjedzie do nas rowem, aby przeprowadzić nas przez pobliskie lasy - pokaże nam w lesie jeden z największych w Polsce głazów narzutowych - Kamień św. Kingi (zwany też Kamieniem św. Jadwigi).

 
 
 
 

W oczekiwaniu na p. Sołtysową, pijemy kawę w pałacowej kawiarni, a nad głowami przelatuje gęś.

 
 
 

Cel dzisiejszego dnia osiągnięty. Ostatni - 11. kilometrowy odcinek: Gołuchów - Kościelna Wieś prowadziła osobiście pani Sołtysowa (dołączyla również druga osoba z zarządu KW). Przez las (była burza z dwoma piorunami) podjechaliśmy pod Głaz św. Kingi. Nad ziemię wystaje w środku równego lasu - na prawie trzech chłopa - zaledwie 1/3 tego kamola. Żeby go obejść trzeba  zrobić 28 dużych kroków. W czasie II wojny Niemcy próbowali go rozsadzić trotylem - nie dali rady - jest lekko odłupany fragment o średnicy ok. 1. metra. Gdy odjeżdżaliśmy od głazu przestało padać i wyszło słońce - w oka mgnieniu wszystko wyschło. Na kwaterach u ludzi w Kościelnej Wsi - uczta jak na weselu. Teraz mamy poobiedni relaks. Niektórzy zasnęli od razu - nie ze zmęczenia ale z ogromu wrażeń dnia. W planie jeszcze dziś - pogodny (dosłownie) wieczór. Kraksy i wypadki dziś: zero. Awarie: rozbita w drobny mak lampa przednia w rowerze jednej z uczestniczek (wyskoczyła z zaczepu na dziurawej drodze). Za chwilę dołączy do nas uczestniczka, która opuściła "Gniezno-Team" w piątek wieczorem. Tak więc na "pogodnym wieczorze" znów będziemy w komplecie. Komandor.