Dzisiaj jest niedziela, 19 Lis 2017
Gniezno - dzień VIII - 25.08.2014r.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014 20:39
Napisał: Administrator

Po śniadaniu i pożegnaniu gościnnej Kościelnej Wsi ruszyliśmy na Lututów. 8. etap to 64 km. Teraz jesteśmy w Kaliszu (54km). Rózaniec u św. Józefa.
W Kaliszu zwiedzanie bazyliki i różaniec. Teraz do Godzieszy na kołoczki.

 
 
 
 
 
 

Po kołoczkach w Godzieszach, których nie zdążyli upiec na czas (jak zwykle), prosto na Głuszynę. Na skraju wsi - drogowskaz na... Koniec świata. Skręcamy więc z trasy i gnamy przed siebie. Każdy chce pierwszy przeżyć ów "koniec". Do Lututowa zostało 23 km.

 

Z Końca Świata ruszamy na Klonową. Pogoda dopisuje jak mało co. Humory też...

 
 
 

Już w Lututowie. Za nami już ponad 500 km. Pogoda nam sprzyja jak nigdy. Gdy w Głuszynie - parafii liczącej ok. 80  dusz - rozpoczęliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego - lunęło. Ponieważ wcześniej zauważyła nas jedna z gospodyń, pracująca na polu (że stanęliśmy przy ich malutkim kościółku), pobiegła do domu i otwarła nam kościół, który mniejszy jest od naszej kaplicy pogrzebowej w Cidrach. Gdy skończyliśmy Koronkę - wyszło słońce. Teraz - w Lututowie - oczekujemy na rozpoczęcie Mszy św. Czytanie ma Róża, a Psalm zaśpiewa Marian.

Fotki z kościoła lututowskiego. A po Mszy św. spotkanie z weteranami - żolnierzami II wojny światowej. Gorące pozdrowienia dla wszystkich Cidrów - od Lututowian! Ponieważ godomy gwarą - ludzie nas wielokrotnie "zaczepiali" na trasie i pytali: "co tam u was na Śląsku?". Charakterystyczne jest to, że czuje się niedowierzanie mediom - oni chcą wiedzieć o Ślązakach wprost - "z pierwszej ręki". Obecnie jesteśmy w Diecezji Kaliskiej - tu nie trzeba mówić, gdzie leży Radzionków. W Diecezji Gnieźnieńskie było inaczej - trzeba było objaśniać - mimo, że jedni i drudzy nazywają siebie Wielkopolanami. Jeśli chodzi o nas, to dwoje z "Gniezno-Teamu" odczuwa już trudy przebytych kilometrów. Gdy to piszę oni już się położyli spać. Ale wpierw musieli odpowiadać na liczne pytania pozostałych, o stan swojego samopoczucia - to wyraz solidarności z tymi pierwszymi. Jutro czeka nas najdłuższy etap: Lututów - Kamyk przez Mierzyce. 83km. Jesteśmy zaproszeni na obiad do ks. Lucka Szeligi (podobnie jak w zeszłym roku - wtedy jedliśmy danie z "rekina", bo był piątek). Musimy być u niego najpóźniej o 13.30 , bo potem ma Mszę św. z nowożeńcami i będzie niedostępny. Dlatego my wyruszymy z Lututowa ok. 8.45 , bezpośrednio po Mszy św. My modlimy się w różnych intencjach podczas naszej wędrówki, ufając, że Wy się odwzajemniacie. Na Mszy św. W Gnieźnie, u grobu św. Wojciecha byliśmy jednością - i to jest super ważne! Tym bardziej, że na każdym kilometrze trasy doznajemy od spotykanych ludzi wielkiej życzliwości - właśnie ze względu na osobę św. Wojciecha! Oni wiedzą, że właśnie ten święty tą drogą szedł do Gniezna, dlatego wykazują zainteresowanie miastem, któremu patronuje Wojciech. Dobrej nocy. Komandor.