Dzisiaj jest niedziela, 19 Lis 2017
Gniezno - dzień X - 27.08.2014r. - w domu.
środa, 27 sierpnia 2014 14:01
Napisał: Administrator

Nastał poranek w Kamyku. Ostatni dzień "II Gnieźnieńskiej". Nasze info nie dociera na bieżąco, bo czasem cywilizacja zasięgowa zapomina o niektórych miasteczkach i wsiach tej części UE. Uczestnicy wstają i przygotowują się do szturmu Jasnej Góry. O 7.45 (po śniadaniu) ruszamy na ten pierwszy odcinek dzisiejszej 72 km trasy. Na Jasnej Górze, u stóp Matki, jeszcze raz zawierzymy pielgrzymów (rowerowych, autobusowych i indywidualnych) oraz tych, którzy będąc w Radzionkowie, łączą się z nami duchowo.

Relaks po śniadaniu.

 

Jasna Góra. 61km. Teraz przygotowanie do Mszy św. Potem II śniadanie. Dużo pielgrzymów. Po drodze mijaliśmy pielgrzymki idące z Jasnej Góry na północ.

 
 
 
 
 
 

Na Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu szczególnie ciepło nas powitano. Złożono nam specjalne życzenia. Przekazujemy je niniejszym do Cidrowego Grodu. Teraz idziemy na 2. śniadanie. Krótka narada i ruszamy na południe.

Pod kulami na Jasnej Górze.

 

Najpierw "Lisy", potem Starcza, a teraz Pakuły. Postój. Pogoda superowa. Teraz w ruch idą "redbulle". Najwięcej tego powera piją dziewczyny. Reszta zadowala się wodą, a niektórzy - dobrym słowem pana pilota (na Jasne Górze wzięto go za księdza).

Woźniki. 30km. Góry woźnickie pokonane (złoty medal - Józef 1, srebro-Grześ, brąz - Heniek). Teraz dychanie, a w Pizzerii już trwa wypiek obiadu. Potem  pod Dęby i Brynicę na ostatnią wieczerzę.

 
 
 

Brynica. 17km. Awaria, bodaj najgroźniesza, rozkracza się tylna felga Mietka. Józef-service robi co może, udaje się odsunąć w czasie awarię, ale musimy zdecydowanie zwolnić. Przez Orzech prowadzi nas przypadkowy samotny rowerzysta (na oko - sporo za nim kilometrów).

Bibiela. Postój na zbieranie jagód.

 

Cidry! Meta! Druga Gnieźnieńska przechodzi do historii. Na placu kościelnym witają nas sympatycy i rodziny. Kwiaty, uściski i radosne okrzyki. Wchodzimy do naszego kościoła. Wita nas ks. Krzysztof. Pokłon Panu Bogu, śpiew na cześć św. Wojciecha - te kwiaty, które otrzymaliśmy są dla Niego, bo gdyby nie On - to po co wybierać się do Gniezna. Dziękujemy naszym bliskim, którzy przez te dziesięć dni smsowali i dzwonili co nie miara (najwiecej współmałżonkowie, potem rodzice i dziadkowie). Dziękujemy tym , którzy dzwonili na trasie wiele razy, składając życzenia i wypytując o wszystko(dosłownie). Specjalne dzięki dla pani Agnieszki Krawczyk za pełną torbę słodyczy -wie że cukier krzepi!). Ukłony dla pani Anieli z Gwarka - oj, przydały się części rowerowe na trasie, które nam dała. Teraz trzeba dychnąć i ... myśleć o III Gnieźnieńskiej! Dzięki Ci św. Wojciechu za wszystko. Dzięki Ci nasz Proboszczu za wsparcie i troskę o nas. Księże Krzysztofie - Pan Bóg niech Ci wynagrodzi trud pielgrzymowania z nami w Gnieźnie i odprawioną u św. Wojciecha Mszę. św. oraz za stworzenie super klimatu podczas pielgrzymki. A Wam, drodzy wspólnicy gnieźnieńskiego maratonu - specjalne ukłony. Gniezno-Team stanowili: Jola i Józek (pierwszy), Ewa i Grześ, Iwona i Mietek, Róża, Lucek, Józek(drugi), Heniek, Stasiu, Marian i Irek. Każdy pełnił jakąś funkcję - bez kogokolwiek z nich byłyby kłopoty. Komandor.

Sory! Zapomniałem podziękować szczególnie Panu Fabianowi Mateja za darmowe użyczenie nam wozu technicznego, Panu Leszkowi Kądziela za darmowe użyczenie roweru rezerwowego (przydał się kilka razy) i pracownikom Urzędu Miasta za sponsoring okazjonalnych koszulek pielgrzymkowych. Gdybym kogoś nie wymienił z podziękowaniami to czynię to teraz - Bóg zapłać! Komandor.