Dzisiaj jest sobota, 18 Lis 2017
III Pielgrzymka rowerowa do Gniezna - dzień III - 16.08.2015r.
niedziela, 16 sierpnia 2015 19:01
Napisał: Administrator

Wczesny niedzielny poranek. Jedni jeszcze śpią, drudzy szykują się na dzisiejszy dzień pielgrzymowania. Po ciepłej nocy (niektórzy spali na dworze), poranek przywitał nas soczystym deszczem. Nie nawałnica, lecz miły "rzęsisty" dżdżysty poranek. Za godzinę odśpiewamy "Godzinki", a potem Msza św. A póki co - pada....

Eucharystia w Mierzycach - przy naszej posłudze - za nami. Teraz śniadanie, odprawa przed najdłużym etapem pielgrzymki i o godz. 10.00 odjazd. Pogoda: przestało padać, pochmurnie, wilgotno i przyjemnie chłodnawo (21°C). Kury - zwane kogutami - jeszcze pieją (w niedzielę mogą dłużej pospać).

Klonowa - historyczne miejsce pielgrzymów sprzed 29 lat - odmawiamy różaniec. Pada (nie leje). Temp. 22°C. Dalej Czajków, Głuszyna i teraz Godziesze Wielkie. Szybki podwieczorek - sznity i wafle od ks. Lucka. Przekroczyliśmy 200 km od Cidrów. Zostało nam dzisiaj jeszcze ponad 16 km do miejsca, noclegu - "u Wiktora".

Ruda - Raczyn - Teklina. Zabytkowy kościół św. Tekli. Modlitwa różańcowa. Pogoda super - 24°C. Zachmurzenie 90%. Zostało 69km.

Kalisz jest nasz. Najdłuży etap przeszedł do historii. Teraz przygotowania do grilowania. Potem relaks. Nastroje dobre: trzy kolana do naprawy. Marian musi rano kupić łożyska, żeby Józek mógł je wymienić jutro na pierwszym postoju. Róża musi przeszkolić się w przerzutkach - Duży Józek już jej wykłada instrukcję obsługi manetek. Marian musi umyć auto, bo on w zakurzonym nie pojedzie - nie wiem skąd wziął się ten kurz, bo dziś padało. Amen. Komandor.

SUPLEMENT:

Są straty. Marian potrzebuje nowego kubka bo nam uschnie.

Cider? Pielgrzym? Marian przebrany za Agatę na lututowskim rynku.