Dzisiaj jest niedziela, 19 Lis 2017
III Pielgrzymka rowerowa do Gniezna - dzień IX - 22.08.2015r.
niedziela, 23 sierpnia 2015 19:40
Napisał: Administrator

Poranek w Lututowie. Śniadanie - wreszcie możemy poucztować, bo wczoraj był post piątkowy - karp z wodzionką zaprawiany serem Almette. Trwa pakowanie. Podjeżdżamy ze Schronika, gdzie spaliśmy, o godz. 9.40 pod kościół lututowski pw.św. św. Piotra i Pawła - na Godzinki. Potem ruszymy na południe. Dziś etap do Kucob - 79,5 km. Pogoda dobra, słonecznie, na razie bezwietrznie, 20°C.

Klapka. 61km do Kucob. Jesteśmy na proszonej kawie u Państwa Marity i Mariusza. Na stole swojski sernik i kawa. Potem droga do Kopydłowa.

Kończy się spotkanie w Klapce. Marian jeszcze nie zabił osy, która od Żerkowa (trzeci dzień) krąży mu między pedałem gazu i sprzęgła. Ewa w Klapce kupiła kilkanaście krzewów ozdobnych i teraz Grzesiu musi przypomnieć sobie PIN w karcie bankomatowej. Dzwonią też do nas od czasu do czasu ludzie z Cidrów i pytają o różne rzeczy. Niektórzy pytają o zdjęcie z dnia VI - przedstawiające cień jednego z pielgrzymów. Dlatego proponujemy konkurs dla tych co zostali w Radzionkowie: czyj cień jest na owym zdjęciu?

Ożarów. Najpierw modlitwa w kościele. Kościół duży, przygotowany do ślubu. Potem wjeżdżamy do dworu XIX w. Zwiedzamy przepiękne Muzeum Wnętrz Dworskich.

Ożarów. Cd  Muzeum

Zmyślona, 2 dziesiątka Różańca. Wjeżdżamy na obrzeża Jury Krakowsko - Częstochowskiej.Józef (większy) opowiada o Szwedach. Lucek uspokaja psa.

Chotów kościół. Rozpoczynamy różaniec. Zachmurzono. Czasem spadnie kropla deszczu. 52 km do celu. Ziguś z Mariuszem myślą o dożynkach. Róża domaga się cenzury relacji. Stasiu milczy - od początku pielgrzymki wypowiedział zaledwie 138 słów.

Kuźnica. Przerwa na 3 śniadanie - kto ma, ten je. Zrobiło się chłodniej i pochmurnie. Możemy już godać bo zmieniły się numery rejestracyjne na opolskie.

Kucoby. Przedostatni etapza nami. Nocujemy Ośrodku Wypoczynkowym Chorągwi Chorzowkiej ZHP. Krótka ochlapanka w twardej wodzie. Obiadokolacja (ktoś zjadł kotlet Ewie). Potem spacer lub jazda stopem do Borek Wielkich. Tu w Sankturium dziś wielka uroczystość odpustowa. Ulice nie tylko pozamiatane ale nawet umyte..  Sztandy z makronami większymi od krepli. Msza św. odbywa się w kościele zabytkowym obok sanktuarium.

Msza św. zakończona. Ojciec Salezy (podobnie jak i pozostali Franciszkanie) przyjęli nas ciepło. Musieliśmy zaśpiewac kilka pieśni na zakończenie, bo nie chcieli nas wypuścić z kościoła - podobno ładnie śpiewaliśmy w czasie Mszy św.
Ewa i Jola wykupiły wszystkie makrony i miśki - muszą jutro dowieźć nowe (nie wiadomo, czy zdążą uparscyć). Potem Andrzej (nasz nowy przewoźnik bagaży - bo Marian został oddelegowany do obsługi Senioralii) - przewiózł nas w bagażniku z Borek Wielkich do Kucob. Teraz jemy wafle (odpustowe) pod kampingami i czekamy co zarządzi Rada Pielgrzymki. Ewa parzy herbatę z szyszek. Marian na pożegnanie płakał - nie wiemy, czy z radości że wreszcie skończył się nasz terror wobec niego, czy z rozpaczy, że nie będzie mógł już jechać super wozem pielgrzymkowym. Dobranoc.